Archiwum
stat4u
Miasto Wyszków i okolice, przyroda, fotografie, różności.
Kategorie: Wszystkie | FOTO | Miasto | Przyroda | Różności
RSS
czwartek, 30 lipca 2009

Na stromym brzegu niedawno powstałego stawu, na żwirowni w Skuszewie, brzegówki ucza się latać. Między rurami i pływakami odprowadzającymi piasek z refulera niełatwo jest wychować tyle potomstwa.

DSC_0178

.

DSC_0190

.

DSC_0197

.

DSC_0231

.

DSC_0237

.

DSC_0207

.

DSC_0210

.

DSC_0256

.

DSC_0258

21:30, wieslawcz , Przyroda
Link Komentarze (1) »
wtorek, 28 lipca 2009

Na Fideście kamienie, "zaczarowane" przez pana Leona, zamieniają się w dzieła sztuki.

No ale w takim środowisku! Wśród kwiatów i motyli pracuje się lepiej.

DSC_0120

.

DSC_0122

.

DSC_0127

.

DSC_0132

.

DSC_0137

.

DSC_0115

.

DSC_0143

niedziela, 26 lipca 2009

W Skuszewie, w żwirowni wydobywa się resztki kruszywa. Refuler, przy pomocy długich rur sypie piasek do odstojników.

A na rurach rządzą rybitwy. Rury „pomalowane” w paski to ich dzieło.

DSC_0094

.

DSC_0109

.

DSC_0111

.

DSC_0099

.

DSC_0100

.

DSC_0101

.

DSC_0106

sobota, 25 lipca 2009

Tak pisał Stefan Żeromski. A u nas?

Niedawno, jak poinformował NW, burmistrz wystąpił do konserwatora zabytków o zgodę na rozebranie „młyna motorowego”. W Leszczydole Pustki młyn jest dewastowany i zabawa w nim, grozi pewnie miejscowym. (O młynie w Leszczydole pisałem na tym blogu w listopadzie 2008 i wcześniej).

Inny młyn, wiatrak we wsi Nowe Wypychy, też pewnie już niedługo będzie nadawał się do kasacji.

Ten młyn w Leszczydole jest własnością gminy i burmistrz wie co z tym zrobić. Wyciąć jak i inne zabytki, które się „gdzieś podziały”. Ale ten wiatrak ma swojego właściciela i jego zmartwieniem jest co z tym zrobić? A może odbudować wiatrak i przystosować go do pokazania ludziom starej techniki? (O wiatraku pisałem w maju 2007).

Może ktoś ma pomysł jak zdobyć trochę pieniędzy i fachowca który by tym się zainteresował?

Bo czy, na przykładzie obu młynów, nie odbywa się właśnie „rozdziobywanie” historii materialnej Polski?

DSC_0086

.

DSC_0001

.

DSC_0058

.

DSC_0081

.

DSC_0080

poniedziałek, 20 lipca 2009

Staahoo na swoim blogu opisał rowerowy wypad wzdłuż zachodniej granicy Polski.

Zazdroszczę, choć to nie jest dobry stan ducha.

 

Ja mam też na podobnej trasie trochę osiągnięć.

A to było tak.

Rok 1958. Opole. Ogólniak 3-ka. Koniec roku szkolnego i wieczorne spotkanie absolwentów. Nie wszyscy świętują, bo ekipa ok. 20 młodych ludzi siada na rowery i rusza przed siebie. Kierunek Świnoujście.

Na rowerach cały sprzęt potrzebny do przetrwania. Namioty, gary, zaopatrzenie i już nie pamiętam co jeszcze. Na początek jedziemy do Brzegu. Tam gdzieś zaczyna się niedokończona autostrada. Tam spotyka nas wschód słońca i liczymy się. Czy wszyscy są razem? „Kowboj” nauczyciel prowadzący całą tę paczkę sprawdza listę obecności. Są wszyscy, mimo, że w nocy niejeden kolarz spadł z roweru. Niektórzy przekroczyli dopuszczalne obciążenie roweru i nie mogli nim sprawnie kierować inni, czego i ja doświadczyłem, zasnęli w trakcie monotonnej nocnej jazdy. Przebudzenie w rowie to niemiłe uczucie.

Do celu jechaliśmy chyba dwa tygodnie. Sama jazda była niespecjalnie wygodna. No cóż, dominowały poczciwe bałtyki. Nowoczesne sporty i favority z wolnobiegiem to był szczyt turystycznego luksusu. Ale wycieczka jakoś się toczyła.

Trasa naszej wyprawy prowadziła wzdłuż Odry. Po opuszczeniu luksusowej autostrady, którą niewiele samochodów jeździło, podjeżdżaliśmy do miast granicznych. Gubin, Słubice, Kostrzyn.

Tu można było zobaczyć prawie Zachód. Nie pamiętam jakie to było miasto, ale kontrast między wschodnią i zachodnią stroną Odry był w tym mieście nieprawdopodobny. Tutaj ogromny plac wyłożony kostką, chyba granitową. „Fugi” porośnięte wysoką trawą. Wzdłuż Odry typowy murek połączony stalowymi prętami. Był nawet most a może tylko wejście na już nieistniejący. Oczywiście zamurowany solidną czerwoną cegłą. Wokół tego placu „spalonki” i pewnie kilka ocalałych domów. Ciemno, brudno. Wymarłe miasto.

Ale po tamtej stronie! Nowe bloki mieszkalne, ulice pełne samochodów, tramwaje albo autobusy wszędzie pełno światła. Inny świat!

W innym mieście podobnie. Można było tylko zazdrościć.

Jadąc rowerem w tym rejonie używaliśmy mapy samochodowej. Dokładność prawie zerowa. Wcale nie dla turystyki. Kilkuosobowy zespół zaopatrzenia spożywczego ruszył kiedyś po kilka bochenków chleba, jakieś masło, konserwy – coś do gara. Droga dobra, asfaltowa, niezbyt szeroka ale swobodnie samochody mogą się mijać. Jest pewne, że dojedziemy do jakiejś wsi czy miasteczka. Jest dobrze – słychać głośną muzykę. Pewnie jakaś karuzela, to jest miasto. Przez przerzedzający się las widać bloki mieszkalne. Muzykę słychać coraz wyraźniej, ale taką niemodną – czastuszki czy inne podobne melodie. Bloki coraz bardziej wyraźne i szlaban! Bez oznaczeń, napisów i tylko 3 czy 4 kilkupiętrowe bloki. Obok nich plac zabaw dla dzieci, mnóstwo kobiet, dziecinne wózeczki i nic więcej. Z głośnika już wyraźnie słychać -goworit Moskwa.

Nasza reakcja? Zawracamy i co sił w nogach wracamy do swoich.

Potem to już był Szczecin, brak noclegu, jazda pociągiem do Świnoujścia. Tam wielu z nas zobaczyło, pierwszy raz morze.

A na koniec, już w Opolu, jak zdjęliśmy z rowerów wszystkie bagaże – rower stal się szybki, lekki i bardzo przyjemnie się takim jeździło.

No ale to było tyle lat temu!

21:24, wieslawcz
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 lipca 2009

Już można zobaczyć na moim blogu "Subiektywnie o nadbużańskim Wyszkowie. Album." pod adresem http://albumowyszkowie.blox.pl jak wyglądają nasze rzeki i środowisko jakie wytworzyły.

Zachęcam do popatrzenia.

 

19:56, wieslawcz
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 14 lipca 2009

Wystarczy coś nazwać i nasze patrzenie na świat staje się bardziej klarowne.

Każdego lata, od 30 lat, nocą widuję, po północnej stronie nieba, poświatę słońca, które już dawno schowalo się za horyzontem. Wszystko rozumiałem. Wczoraj przeczytałem w internecie, że wlasnie teraz pojawiają się rebrzyste obloki.

Wczoraj sprawdziłem, mam dokument i informację, że to takie lustro z krzyształków lodu, na wysokości 80 - 95 km w którym odbijają się promienie słoneczne.

Proste? Proste.

DSC_0013

.

DSC_0017

.

DSC_0019

.

DSC_0023

.

DSC_0025

.

DSC_0028

.

DSC_0027

poniedziałek, 13 lipca 2009

Na moim blogu www.albumowyszkowie.blox.pl  zamieściłem nowy wpis.

Zapraszam do popatrzenia.

Wiesław Cz.

niedziela, 12 lipca 2009

13 lipca 1920 r. w Krakowie urodził się Ludwik Maciąg.

Balagula

.

Bieg Mysliwski 62x64 1975

.

Czworka Tarantow

.

dwa_konie

.

IMG_8267

.

Kon Drzemik z psami

.

n06

.

W zaspie

.

Zaparowane konie

.

3m

sobota, 11 lipca 2009

Od kilku dni Bugiem płynie woda bez tlenu i tego ofiary.

DSC_0219

Te rybki, ledwie ale jeszcze żyją.

DSC_0226

.

DSC_0229

Te niestety już nie i trzeba je wyzbierać. Robią to m.in. strażacy.

DSC_0238

.

DSC_0239

.

DSC_0267

 

W piątek obradował sztab antykryzysowy pod kierownictwem Wojewody Mazowieckiego. Wizja lokalna w Wyszkowie.

DSC_0212

19:53, wieslawcz , Przyroda
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 06 lipca 2009

Ale się udało! Po calym dniu zmiennej pogody, trafiłem na księżyc w pełni.

Ale ile tam komarów! Dojazd też niemożliwy. To wszystko przez te deszcze.

DSC_0157

.

DSC_0161

.

DSC_0163

.

DSC_0170

.

DSC_0172

.

DSC_0177

.

DSC_0185

.

DSC_0192

.

DSC_0198" alt="" />

.

DSC_0199

.

DSC_0202

piątek, 03 lipca 2009

Ukazuje się coraz więcej drukowanej informacji o Wyszkowie. Mapy, przewodniki, albumy cieszą się sporym zainteresowaniem.

Postanowiłem więc „pokopać” wśród posiadanych zdjęć Wyszkowa. Wiele z nich już pokazałem na tym blogu.

Co jakiś czas, niezbyt często, chcę tu pokazać kilka zdjęć o zdefiniowanej tematyce, jak rozdziały w książce.

Oglądających te strony proszę o opinie i uwagi, a także propozycje ulokowania tu ciekawych obiektów z Wyszkowa i okolic.

Nowy blog: www.albumowyszkowie.blox.pl

 

Zapraszam więc do wspólnego popatrzenia na ... coś, co mnie „uwiera”.

 

Wiesław Czapski

wieslawcz@gazeta.pl

 

 
1 , 2