Archiwum
stat4u
Miasto Wyszków i okolice, przyroda, fotografie, różności.
Kategorie: Wszystkie | FOTO | Miasto | Przyroda | Różności
RSS
czwartek, 28 stycznia 2010

W ostatnim numerze Nowego Wyszkowiaka (nr 4/10) znowu możemy przeczytać o postaci związanej z Wyszkowem. Seweryn Bogdaszewski, syn Józefa, którego grób znajduje się na wyszkowskim cmentarzu, był jednym z budowniczych Wyszkowa.

Seweryn urodził się w 1813 r., kończył szkołę w Pułtusku, pracował w ówczesnej poczcie. W latach 40 tych, kiedy właścicielem pałacu w Rybienku był poseł August Morzkowski, „obracał się” w środowisku „Cyganerii Warszawskiej”. Pisywał do warszawskiej prasy jako Seweryn z Wyszkowa.

W 1841 r. Seweryn Bogdaszewski zamieścił w „Przeglądzie Warszawskim” artykuł „Miasto Wyszków. Szkic historyczny”.

Nie będę tu streszczał artykułu Elżbiety Szczuki, „Ekspedytor, dziennikarz, powstaniec”.

Warto przeczytać cały tekst, bo Seweryn Bogdaszewski to barwna postać.

Zainteresowałem się informacją o jego artykule w „Tygodniku Ilustrowanym” w 1866 r. p.t. „Obelisk z herbem Wazów”. „Obelisk stał przy drodze prowadzącej do Pułtuska, ale za sprawą dziedzica – właściciela gruntu ten zabytkowy obiekt został rozbity”. (cytat z artykułu NW).

 

Czyżby te fragmenty obelisku, sfotografowane kiedyś przy kościele pw. św. Idziego i pokazane na tym blogu 16 sierpnia 2007 "Obelisk Wazów", to resztki tego obelisku?

Najstarszy na cmentarzu w Wyszkowie nagrobek.

.

.

.

 

P.S. Ileż to już artykułów, o ludziach zasłużonych dla Wyszkowa, napisała  pani Elżbieta Szczuka. Może ktoś, kiedyś wyda te teksty zebrane w postaci książki?

20:20, wieslawcz , Miasto
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 stycznia 2010

W czwartek, 07 stycznia 2010 na tym blogu napisałem kilka zdań zatytułowanych „Rekreacja nie dla wszystkich?”

25 stycznia otrzymałem komentarz tej treści:

Deskurowianka, 193.30.160.1*

Rzeka będzie dla tych, którzy zechcą do niej podejść, a nie podjechać. Precz z chałastrą, która zostawia po sobie sterty śmieci, butele, niedogaszone ogniosko. Dzięki wilczym dołom koniec z off-roadami rozjeżdżającymi brutalnie skarpę nadburzańską. To są grunty prywatne a właściciele kopiąc rowy uniemożliwili bandom wandali niszczenie brzegu rzeki. Panie Wiesławie - jestem pełna uznania dla Pańskiej pasji ochrony Bugu, ale nie widział Pan co zeszłą wiosną i latem zrobili na na fotografowanych terenach goście zanim właściciele podjęli decyzję o zagrodzeniu wjazdu rowami. Może ocaleją wspaniałe jałowce nadburzanskie i unikalna skarpa nad Bugiem z samotną sosną. ps. Wspomniane pogardliwie daczowisko to coraz częściej nie dacze tylko normalne domy mieszkalne.

Byłem dzisiaj w Urzędzie Miasta w Wyszkowie. Dowiedziałem się tam, że naprawdę tak wspaniałe miejsce odpoczynku nad Bugiem jest zagrożone. Rzeczywiście Urząd nie może, a pewnie i nie chce, pomyśleć o formalnym zagwarantowaniu takiego dostępu do rzeki by można się było nacieszyć jej urokami.

Jak wygląda podział własności tego terenu widać na mapce na portalu www.geoportal.gov.pl

Po wpisaniu w lokalną wyszukiwarkę słowa Deskurów, a następnie kliknięciu na znalezione słowo kluczowe, pokaże się mapka z naniesionymi działkami.

Niewiele zostanie tam miejsca dla „nie prywatnych”. Niektóre działki, jak wynika z dokumentu, wchodzą w rzekę. Czyżby zatem i Bug był już prywatny.

Ale, jak dzisiaj dowiedziałem się od urzędników, nic formalnie nie można zrobić dla udostępnienia brzegu rzeki turystom, bo „takie mamy prawo”. Koniec i kropka.

.

Zdjecia zrobione kilka lat temu.

niedziela, 17 stycznia 2010

Dziś, 17 stycznia mija 60-ta rocznica utworzenia FSO. Wyszkowska filia tego zakładu, od 1974 r. „przerobiła” trochę stali, produkując skrzynie biegów do nys, żuków, polonezów.

Jeszcze kilka lat a niewielu będzie wiedziało, że działał tu taki zakład. Że dzięki temu i innym zakładom już tu nieobecnym, Wyszków tak urósł.

Może ktoś. z byłych pracowników filii FSO w Wyszkowie. podejmie się napisania historii zakładu. Wiem, że w zakładzie powstawało wiele takich. okazjonalnych opracowań. Może warto je przypomnieć.

Kilka zdjęć z czasów istnienia wyszkowskiego FSO na tym blogu pod datą 07.03.2008 „Wyszkowskie firmy”.

wtorek, 12 stycznia 2010

 

Sypnęło śniegiem jak należy. Wiele mamy kłopotu z codziennym przekopywaniem się przez zaspy. Przypomina to minioną „zimę stulecia”.

Tylko czy jest tu jakieś porównanie? Przypomnę tylko, że tamtej zimy przejezdność drogi do Pułtuska kończyła się na wysokości FSO. Na parkingu przy zakładzie była pętla. Tam, wszystkie pojazdy na kołach, wracały do miasta. Karetki pogotowia tu kończyły kurs, a personel medyczny przechodził przez ogromna zaspę i dalej, saniami, dzyń, dzyń, .... kierunek Pułtusk.

Mówią, że mamy duże zaspy. Duże zaspy były w „zimę stulecia” na Polonezie, Przy hotelu robotniczym FSO, maluchy zasypane były grubo ponad dach, a wydeptana w śniegu ścieżka, przechodziła nad dachami tych samochodów.

I tylko pociągi miały podobne opóźnienia.

A prawdziwą zimę to widziałem, wracając z Korei, nad Rosją. Ta, pokazana na zdjęciach plątanina to tamtejsze rzeki. Potem Ural, jakieś miasto.

A Wyszków, to te traktorki i zasypane samochody.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

czwartek, 07 stycznia 2010

W maju 2003 r. na stronie Klubu Ekologicznego ( Zakładka Aktualności) www.kewmegar.com.pl (link na tym blogu) przedstawiłem informację p.t.: "Strategia rozwoju turystyki Gminy Wyszków" - w teorii i praktyce (w rejonie "Białej Góry" w Deskurowie).

W tych dniach, będąc tam na spacerze, widziałem, że budowa nowego osiedla – daczowiska rozwija się wspaniale. Powstają już drogi nie dla wszystkich, kopane są rowy niczym „wilcze doły” ograniczające dojście do rzeki.

Wygląda na to, że i tutaj rzeka nie będzie dla wszystkich a „święte prawo własności” tworzone z "namaszczenia" „władzy” widać wszędzie.

Moje jest ważniejsze od naszego?

.

.

.

.

.

.

wtorek, 05 stycznia 2010

Tylko na kilku rzekach, tych podawanych w komunikatach IMGW, tylko na Mazowszu, występuje pokrywa lodowa.

W Wyszkowie, a dokładniej w Gulczewie, rzeka tak wygląda.

Wędrując dzisiaj brzegiem rzeki dostrzegłem takie dzieło mrozu i słońca.

Przy opadającym poziomie wody w rzece, lodowa płyta zawisła na konarze zalanego drzewa. Słońce wzięło się do pracy, mróz nie popuszczał i zrobiły się takie lodowe sople.

Pewnie na krótko. Nie tak jak w jaskiniach, z innego materiału tworzone podobne stwory.

.

.

.

.

.

.

.

 

poniedziałek, 04 stycznia 2010

Sprowadzony aż z Chin, karmnik z którego, na moim balkonie, posilają się sikorki, budzi też zainteresowanie innych ptaków. Bynajmniej nie z powodu, wsypanych doń ziarn słonecznika. To sikorki stanowią obiekt zainteresowania małego, ptasiego drapieżcy.

Pewnego, mroźnego poranka, zamilkło radio. Audycji radiowych – szczególnie programu 2 PR – słucham z „satelity”. Miał być dobry program a tu – zupełna cisza. Co jest? Awaria radia, zła pogoda, awaria satelity? E tam – pewnie znowu jakiś gołąb siedzi na „patelni”. Odsłaniam zasłony w oknie i rzeczywiście jakiś ptak siedzi na antenie, tuż przy konwerterze. Nic dziwnego, że radio milczy. Tylko co to jest? To nie gołąb. Ale to tylko gołębie, na balkonie, niczego się nie boją. Jak nie gołąb to dlaczego nie odlatuje? Nagle „gość” odwraca głowę, pokazuje swój dziób. Bez wątpliwości – to drzemlik, kobuz może pustułka. Nic dziwnego, że przy wiszącym karmniku pustki. Przy takim ptaku, każdy inny jest tylko pokarmem, albo jest ciężko wystraszony.

Ptaszysko zauważyło mnie za szybą i tylem go widział.

Ta wizyta przypomniała mi i uwiarygodniła to co widziałem na tym balkonie kilka lat wcześniej. Zima, karmnik tylko taki z daszkiem, drobne ptaki zajadające się ziarnem i ... nagle popłoch. Wszystkie gdzieś znikają i tylko taki jeden – widać straszliwie głodny lub łakomy – dziobnął jeszcze ostatnie ziarno i widzę jak podobny „gość” w locie chwyta małego „łakomczucha”. I tyle go widziałem. To było jak sen lub uderzenie pioruna.

Ot taki „obieg azotu w przyrodzie”, albo łańcuch pokarmowy.

22:38, wieslawcz , Przyroda
Link Komentarze (2) »